|
|
| Statki jeszcze długo nie będą mogły pływać górną Odrą. |
Wodny żywioł podczas powodzi dał się we znaki również urządzeniom technicznym na Odrze. Pędząca fala zniszczyła m.in. śluzę w Lipkach, tuż przy granicy z województwem dolnośląskim.
- Z obu stron śluzy została wypłukana ziemia - tłumaczy Joanna Kwiecień-Krawczyk z działu administracji wodnej opolskiego oddziału Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. - Dopóki te wyrwy nie zostaną załatane, statki nie będą mogły przepływać przez kanał. Trudno też mówić o terminie naprawy, bo najpierw trzeba poczekać, aż Odra wróci do normalnego stanu. - Nie wiadomo też, czy zostaniemy, zwolnieni z procedur przetargowych. Jeśli nie, to sam przetarg na projekt remontu zajmie wiele tygodni - dodaje Joanna Kwiecień-Krawczyk.
Na razie Odra jest nieżeglowna z prozaicznego powodu - lustro wody jest bardzo wysoko i statkami nie da się przepłynąć pod większością mostów. Ale nawet kiedy rzeka opadnie, pracowników RZGW czeka sporo pracy, np. przy zniszczonym oznakowaniu.
- W tym roku żegluga górną Odrą jest niemożliwa od początku sezonu - przypomina kapitan Andrzej Podgórski, dyrektor programowy stowarzyszenia "Teraz Odra" i twórca portalu "Żegluga Śródlądowa". - Najpierw powodem był przeciągający się remont wrocławskiej śluzy Bartoszowice, a potem powódź.
Jak podkreśla Podgórski, Odra wymaga dużych pieniędzy:
- Mamy ledwie trzy nieco nowsze śluzy, a pozostałe liczą sobie ponad 100 lat. Ta w Lipkach już od dawna była nadgryziona przez ząb czasu i nadawała się do remontu. Podgórski dodaje, że Polska co najmniej od 20 lat nie wykorzystuje odrzańskiego szlaku wodnego.
- W Holandii czy Niemczech mają świetną sieć autostrad, a i tak kilkadziesiąt procent towarów wozi się rzekami, bo tak jest taniej i ekologicznie. My marnujemy tę szansę - podkreśla kapitan.
Na powodzi straci również turystyka. Nie wiadomo, czy w tym roku ruszy Flis Odrzański, czyli wielki spływ statków i mniejszych jednostek do Szczecina. Od lat pod koniec czerwca impreza rozpoczyna się w Brzegu, ale w tym roku żaden statek tu nie przypłynie. Można liczyć jedynie na wizytę szczecińskiej młodzieży, która mogłaby przyjechać autobusem.
- Zastanawiamy się, czy nie odwołać flisu - mówi dr Elżbieta Marszałek ze Szczecina, organizatorka imprezy - Decyzja zapadnie w ciągu tygodnia.
JAROSŁAW STAŚKIEWICZ - www.nto.pl |
| Komentarze |
|
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
|
| Dodaj komentarz |
|
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
| Oceny |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?
|
|